Jest internet!

Okazuje się że można!

Chyba za dużo narzekałem na ograniczenia w użytkowaniu internetu – google nie działa, youtube – nie działa, dropbox – nie działa… pozostałe strony albo otwierają się wolno albo wcale…

Tak czy inaczej, Rita dowiedziała się jak zrobić żeby działało. Jak powiedziała – w Chinach jak są regulacje to są i ‚antyregulacje’. Dobrze że duch w Chińskim narodzie nie ginie i zawsze coś wymyślą.

Na marginesie – w Chinach informacje uzyskuje się od znajomych (nie z internetu). Jak kilku znajomych powie, że się nie da – to się nie da. 🙂 Jak coś się da – to powiedzą.

Moje poprzednie metody ‚oszukiwania’ internetu zawiodły – nie mogłem już się przebić przez tak zwany „Chiński Mur”. Niektórzy wykupują (nawet nie drogo) dostęp do VPN i też podobno im działa – ale to rozwiązanie jest za darmo 🙂

Mały programik – a tyle radości 🙂

 

Nadrobiłem zaległości w udostępnianych zdjęciach i już jestem na bieżąco.

 

Z facebooka i tak mało korzystam – po za tym niektórzy „mnie nie dodali” (pozdrawiam Kamilę 🙂 ).

 

Ponieważ niektórzy (wiadomo kto 🙂 ) rozpowszechniają plotki jakobym w Chinach tylko spał, pił piwo a Chińskiego się nie uczył – zamieszczam poniżej link do mojej pierwszej Chińskiej czytanki.

https://drive.google.com/file/d/0BwWIv_grDhXhNDFLdGFhUEtMemc/view?usp=sharing

Chiński nie jest trudny – wystarczy tylko znaleźć kogoś kto zrozumie co się mówi – a populacja duża 🙂

Metro

Dzisiaj ogłoszono, że w Pekinie zmieniają się ceny miletów na metro. Szkoda, bo rzeczywiście tam było tanio – płaciło się 2 yuany (1 zł) i można było jeździć wszędzie…

Zdjęcie z prasy – oczekujący na metro – tu akurat z Pekinu ale taki obrazek jest na każdej stacji metra. 80-90% coś robi na komórkach. Zasięg jest cały czas na trasie. Głośne rozmowy – to normalne.

czekający na pociąg

Metro w Pekinie nieco dziwne jest bo dość popularna linia (o ile dobrze pamiętam nr 10.. albo 1) jeździ w pętli i trudno się połapać w którą stronę jedzie…

W Kantonie jest lepiej zorganizowane i pooznaczane. Niżej plan metra.

plan metra

8 linii + linia z Foshan do Kantonu (Guangfo – od Guangzhou (Kanton) i Foshan). Cały czas rozbudowywane w niebywałym tempie. Pociągi kursują co kilka minut. Dobrze oznaczone, wszędzie można dojechać.

Wszędzie w Chinach (tam gdzie byłem, a trochę byłem) są zainstalowane bariery z drzwiami otwieranymi dopiero jak posiąg się zatrzyma. Bardzo to poprawia bezpieczeństwo i łatwiej jest zorganizować ruch – ludzie stoją przy drzwiach, na podłodze są strzałki gdzie wsiadać (strzałki z boków) a gdzie ludzie będą wysiadać (środek) – tak, że stoi się delikatnie z boku żeby ułatwić wysiadanie. Aż dziwne że w Warszawie nie ma takiego systemu z barierami… to już powinien być standard. Niżej zdjęcie z metra w Kantonie.

oczekujący

Ludzi masa (ale to normalne).  W Kantonie i Pekinie jeszcze da się przeżyć ale Shanghai… to już inna bajka… Nigdy nie byłem w bardziej zatłoczonym miejscu. Zdarzało się, że nie można było wysiąść i trzeba było pojechać na kolejną stację i zawrócić (nie można dać się przepchnąć do środka bo znowu się nie wysiądzie 🙂 ) Przy wysiadaniu też jest fajnie – można nóg nie używać bo ‚tłum niesie’. Po otwarciu drzwi napiera tłum tych co chcą wsiąść (oni nie czekają aż ktoś wysiądzie tylko napierają od razu – z drugiej strony napierają ci co chcą wysiąść.

Trzeba doświadczyć!

Smog

Od ponad tygodnia Foshan wyglada tak jak na obrazkach poniżej (chociaż one nie oddają rzeczywistości).

Szaro… smog wisi w powietrzu i wygląda jak mgła.

Cały czas drapie w gardle co wywołuje kaszel. Oczy szczypią…

Od ponad miesiąca nie padał deszcz. Tempertura w ostatnich dniach ok. 23.

widok2

widok3

wieza

ulica

ulica2

Smog widać po samochodach – osad na maskach, wszystkie samochody brudne oprócz tych co wyjechały z myjni.

samochod1

samochody

Jako że w Foshan od niedawna jest Dekathlon poszliśmy zobaczyć czy wyglada jak Polski. Wygląda.

W sklepie były też maseczki – kupiliśmy.

decathlon

maski

Zastanawiałem się skąd się to wzięło – wcześniej tego nie było albo było na tyle nieduże lub trwało na tyle krótko że nie zwracałem uwagi. Już jakieś 10 lat temu miasto wyrzuciło największych trucicieli (fabryki ceramiki i fabryki aluminium) daleko poza obrzeża. W telewizji podają że to zanieczyszczenia przemysłowe, samochody i budowy wywołały taki stan.

Zresztą, tutaj smog jest niewielki – w Pekinie to dopiero. Niżej zdjęcie z Chińskiej gazety internetowej z 24 października zrobione w Pekinie.

beijing

Dzisiaj (26.10) Chińske serwisy ogłaszają że w Pekinie ludzie mogą się już cieszyć niebieskim przejrzystym niebem! Przyszedł zimny front i deszcz z północy.

W Foshan też czekamy na zimny front i deszcz 🙂

Targi Kantońskie

Właśnie skończyła się pierwsza faza.

Nie wiem dlaczego ale wydaje mi sie że o tych targach wszyscy wszystko wiedzą. Może dlatego, że sporo Polaków tu przyjeżdża? Mam wrażenie że w tym roku było ich nawet więcej. Może dlatego że sam tu byłem wiele razy…

hale

Przed wejściem (na ulicy) masa młodych ludzi oferujących swoje usługi jako tłumacz – wszystke języki. Masa ludzi wzdłuż przejścia rozdających gadżety za wizytówkę. Inni z katalogami… Przejść ciężko.

przejscie

przejście

przejscie

przejscie

przejscie

Chińczyków nie wpuszczają. Można wprowadzić tłumacza lub osobę z firmy ale ceny biletów są odstraszające (o ile dobrze pamiętam 300 rmb – 150 zł za dzień).

Jak byłem pierwszy raz to myślałem że to dyskryminacja – nie wpuszczać swoich. To tak jakby zorganizować targi Poznańskie i nie wpuszczać Polaków. Później mi się poglądy zmieniły – po ogólno dostępnych targach samochodowych. Poszliśmy pooglądać samochody ale… nic z tego. Po pół godzinie zrezygnowaliśmy. Nie dało się 🙁  Było tak gęsto że nie było sposobu żeby cokolwiek zobaczyć…  Wtedy też pomyślełem, że to jednak dobrze że nie wpuszczają Chińczyków na targi Kantońskie…. Bądź co bądź są to targi import-export a nie ogólnootwarte.

Na wielu targach bywałem w europie (i w Chinach) ale te są naprawdę… duże.

wejscie

ludzie

wewnątrz

wewnątrz

Targi są dwa razy w roku – edycja wiosenna i jesienna. Każda edycja podzielona jest na 3 fazy.

Faza I – 15-19 październik:

– elektronika i wyposażenie gospodarstw domowych

– urządzenia, oświetlenie, energia

– pojazdy, części zamienne, maszyny

– sprzęt i narzędzia, produkty chemiczne

Faza II – 23-27 październik:

– dobra konsumpcyjne, dekoracja domów, prezenty

– akcesoria i żywność dla zwierząt

Faza III – 31 pażdziernik – 4 listopad:

– materiały biurowe

– sprzęty rekreacyjne, żywność, tekstylia, odzież, obuwie, produkty i sprzęt medyczny

rower

Ptaszek

Nie wiem co to za ptaszek – w wolnym tłumaczeniu jest to… wróbel. Ale to nie jest wróbel – ze zdjęcia bardziej jak sikorka – ale nie do końca…

Tak czy inaczej ptaszek ten jest ‚sezonowy’ tzn. pojawia się tutaj w tym okresie a potem leci dalej. Tak na prawdę, nie każdy leci… bo część ląduje w restauracjach jako przysmak.

Cena 18 and 28 RMB – za sztukę tzn. 9 i 14 zł za szt. Drogo! Ale to rarytas.

Ptak jest pod ochroną. Łapać (ani tym bardziej jeść) go nie wolno.

Policja robi naloty na wszystkich którzy te ptaki łapią i sprzedają (albo serwują). W telewizji temat jest poruszany – stąd moja wiedza.

Rita jadła tego ptaszka – nic specjalnego według niej. Jej poprzedni szef zaprosił ją na obiad i zamówił „danie specjalne”. Nie ma tego w karcie dań ale podobno wszyscy wiedzą gdzie to zjeść i tylko trzeba poprosić.

W Guandongu (prwincji gdzie jestem) jedzą wszystko co się rusza – ale to temat na inną opowieść…

sikorka

przygotowanie

gotowe

gotowe

Wizyta kontrolna w szpitalu

Jako, że nadszedł czas na wizytę kontrolną u doktora poszliśmy z Ritą do szpitala.

Szpital duży (nazywa się The First Peoples Hospital of Foshan) z renomą, znany podobno w całych Chinach.

Szpital w Foshan

Szpital w Foshan

W środku jak w młynie – ludzi wszędzie pełno więc nie należy się spodziewać że w szpitalu będzie pusto 🙂 . Trzeba odstać w kolejce do rejestracji – równocześnie opłaca się zarejestrowanie – do jakiego kolwiek lekarza 4 RMB (2 zł), do specjalistów, doktorów i profesorów więcej (ale nie wiem ile).

Kolejka do rejestracji

Poranne rejestracje w szpitalu

Przy rejestracji dostaje się numerek i informację gdzie się udać – które piętro itp. Tam czeka recepcja _ zdjęcie poniżej.

Recepcja

Na ścianie informacja (czerwona ramka na zdjęciu) że jest zabronione ujawnianie płci dziecka i że szpital nie wykonuje aborcji ze względu na płeć.

Ponieważ było jeszcze wsześnie nikogo jeszcze nie było – po 20 min. wyglądało to mniej więcej tak:

Recepcja

W recepcji rozdzielają do poszczególnych lekarzy (dostaje się numerek), ustalają zakres wizyty i… dostaje się kwitek do opłacenia w kasie – tym razem 30 RMB (15 zł) – za co – dokładnie nie wiadomo. Tak czy inaczej opłacić trzeba bo numerek się nie wyświetli na monitorze i wizyty nie będzie 🙁

korytarz

Na ścianie tablica z lekarzami i opisem ich pozycji i doświadczenia.

lekarze

W czasie jak były robione zdjęcia było jeszcze pusto – później poczekalnia się wypełniła i wszędzie na około były większe lub mniejsze… brzuchy. Nie wiem czy będę mógł dzisiaj zasnąć bo te brzuchy w dużych (bardzo dużych) ilościach jeszcze mi stoją przed oczami 🙂

Przed wizytą u lekarza trzeba sobie samemu zmierzyć ciśnienie i sie zważyc. Jest do tego przeznaczone stanowisko. Wyniki trzeba zapisać i podać lekarzowi.

stanowisko do mierzenia ciśnienia

Pomiar ciśnienia

Sama wizyta u lekarza nieco dziwna – doktor na suwaku krążkowym coś posprawdzał, pozapisywał, kazał się położyć, wziął sprzęt przypominający starego Kasprzaka z mikrofonem (chociaż Kasprzak bardziej rozbudowany), przyłożył mikrofon do brzucha, podkręcił głośność i było słychać bicie serca dziecka. Sam był przy tym bardzo z siebie zadowolony – może sprzęt nie zawsze działa? – Nie wiem o co chodzi…

Chciał nas namówić na ‚pamiątkowy obrazek dziecka’ (chyba coś jak z USG) ale uznaliśmy że to naciągactwo.

Wypisał skierowania na następne badania. Ze skierowaniami trzeba się udać… do kasy. Tanio nie jest – za EKG, krew, mocz i jakąś informację co jeść a czego unikać – 1500 RMB (750 zł). Podobno na ubezpieczenie jest taniej ale że Rita zmieniła pracę a w nowej z rejestracją w ichniejszym ZUS-ie jeszcze się nie wyrobili to obowiązuje stawka podstawowa.

Z opłaconymi skierowaniami (upiększonymi o pieczątkę) można już robić badania.

EKG – jeszcze nie widziałem szybciej zrobionego – od wejścia do gabinetu do wyjścia mineło max. 5 minut. Jak Rita wyszła to myślałem że po jakiś papier (ja trzymałem je w teczce) a okazało się że to już po… dziwne…

Krew – na krew 10 pojemników – dużo.. ale może u nas też tak jest. Do pobierania krwi nie ma gabinetu zabiegowego ale jest rząd biurek (stanowisk) w otwartej przestrzeni.

krew

pojemniki

zabiegowy

zabiegowy

zabiegowy

pobieranie krwi

Tutaj w szpiatalu wszystko jest płatne – kapitalizm pełną gębą. Jak się nie ma pieniędzy to nie można chorować. 🙁

Przypomniało mi się jak w maju zeszłego roku w tym samym szpitalu miałem przeprowadzany mały zabieg. Żeby do szpitala przyjęli trzeba od razu wpłacić zaliczkę – i to nie małą bo 5000 RMB (2500 zł) – inaczej by nie przyjęli.

Opieka nawet niezła, mili ludzie dużo zabiegów (co się wydawało nawet dziwne), dużo leków itp… tylko przed opuszczeniem szpiatla dostaje się długą listę z rozliczeniem – pełna specyfikacja – ile jakich leków pacjent przyjął, co było wykonywane, ile razy pościel zmieniana itp. Przy każdej pozycji cena 🙂 Oj, może się nazbierać…

Szpitale tutaj biedne nie są…

Jedno dziecko w Chinach

Polityka „jednego dziecka” zmienia się na moich oczach. Wsześniej, restrykcyjnie przestrzegana coraz bardziej jest luzowana… I tak na początku w regionach rolniczych można było się starać o drugie dziecko jak pierwsze było dziewczynką – rozregulowali cały system naturalnych urodzin. Teraz na 118 dziewczynek przypada 100 chłopców – każdy widzi w tym problem bo część chłopaków (na ogół bez pieniędzy i wykształcenia) nie znajdzie drugiej połowy. Co za tym idzie, będą sflustrowani i jest prawdopodobieństwo, że będą popełniali więcej przestępstw.

W Szhanghaiu  też ‚zluzowali’ – można mieć drugie dziecko jak oboje rodzice byli jedynakami! Super.

Tutaj, jak się nie pyta i nie docieka to też nie wiadom o co chodzi…

Na klatkach schodowych, w blokach są tablice informacyje – można to uznać za normalne, u nas też są. Ale jak już zacząć pytać co tam jest opublikowane, to się można ździwić…

Otóż, jest informacja które kobiety z bloku powinny się stawić na badania żeby stwierdzić, że czesem nie są w ciąży….

Ok. może wystarczy…

W dzisiejszej Chińskiej prasie jest artykuł o rodzeństwie, jak dorośli już ludzie postrzegają to że są jedynakami. Kilka cytatów (ponieważ nie chce mi sie tłumaczyć dosłownie – użyję google 🙂  ) :

1. Huang Zheng, który urodził się w 1980 roku, pozuje do fotografii w Szanghaju, 28 sierpień 2014 roku Zheng powiedział: „Tak, oczywiście chciałbym mieć brata lub siostrę, ponieważ chciałbym mieć kogoś, by żyć i uczyć się. . Jeśli to możliwe, chciałbym mieć starszą siostrę. jest to bardziej właściwe i łatwiej komunikować się z siostrą, a nie z rodzicami, gdy masz do czynienia z kilkoma problemami. nie mówię, że czuję się samotna. It tak by uczynić życie bardziej kolorowe.

2. Zhou Yu, który urodził się w 1981 roku, pozuje do fotografii w Szanghaju, 28 sierpień 2014 „Szkoda, że ​​nie ma jednego brata, bo jestem jedynym dzieckiem w rodzinie, a gdy mam dużo kuzynów, jestem najstarszy. Więc czasami chciałbym mieć starszego brata, aby dbać o mnie. Dorastając, myślę, że brakowało mi mając męskich wzorców „, powiedział Yu

3. Xu Yufang, który urodził się w 1982 roku, pozuje do fotografii w Szanghaju 22 sierpnia 2014 roku Yufang powiedział: „Pragnąłem mieć brata, aby mnie chronić, bo jestem sam.

4. Liu Yun, który urodził się w 1984 roku, pozuje do fotografii w Szanghaju 29 lipca 2014 roku Yun powiedział:.. „Jestem wolny dziecko nie chcę mieć żadnego brata lub siostry Mam kuzynów, powiedziałbym, kochamy siebie i mamy bardzo dobre połączenia. Więc nigdy nie czuję, że potrzebuję brata lub siostrę. ”

5. Zhang Bowen, który urodził się w 1985 roku, pozuje do fotografii w Szanghaju 25 lipca 2014 roku Bowen powiedział: „Chciałbym mieć siostrę lub brata, bo nie czuję się mniej samotny dorastania.

6. Lu Da, który urodził się w 1986 roku, pozuje do fotografii w Szanghaju 23 lipca 2014 roku: „Jeśli jest szansa, chciałbym mieć braci i siostry. Z jednej strony, w czasie mojego wzrostu to dobra rzecz mieć brata lub siostrę, która ma podobny wiek wokół. Dla wielu rzeczy mogłem dyskutować z nim. z drugiej strony, kiedy moi rodzice się starzeją muszę wziąć odpowiedzialność za opiekę nad nimi. Jeśli są bracia i siostry w domu wszystko będzie dużo łatwiejsze.

7. Dai Chen, który urodził się w 1988 roku, stawia na zdjęciu w Szanghaju 23 lipca 2014 roku Chen powiedział: „Nie chcę mieć rodzeństwo, bo gdybym miał brata lub siostrę, to muszę podzielić się, że będzie. trudno jest uzyskać dobre wykształcenie. ”

8. Huang Erbin, który urodził się w 1992 roku, pozuje do fotografii w Szanghaju 31 lipca 2014 roku na pytanie, czy chciałaby rodzeństwo Erbin powiedział: „Nie, ponieważ z pewnych względów finansowych i innym problemem jest nie chcę dzielić mój miłość rodziców z innymi ludźmi.

9. Jiang Chencheng, który urodził się w 1993 roku, pozuje do fotografii w Szanghaju 23 lipca 2014 roku Chencheng powiedział: „Nie chciałbym mieć brata lub siostrę, bo musiałbym dzielić [rodziny] finansowych [Zasoby] z nich, a to byłoby bardzo trudne dla naszych rodziców, aby wysłać je do dobrych uczelni. ”

10. ok, może wystarczy 🙂

Tak czy inaczej, ciekawe jest, że coraz częściej tematy te są poruszane w oficjalnej prasie. Coraz więcej jest głosów mówiących o złagodzeniu polityki.  Pojawia się problem utrzymania rodziny – kilkoro dzieci jest w stanie łatwiej utrzymać dziadków i babcie.. a w Chinach presja na to jest niewyobrażalnie większa – sam znam – widziałem i słyszałem bezpośrednio jak jak ojciec czy matka dzwonili do córki czy syna i narzekali, że nie dostali kasy… nusieli się gęsto tłumaczyć…

Z drugiej strony… mam znajomego Chińczyka który skończył szkoły, zajmował dobre stanowiska, powodzi mu się nieźle. Okazało się, że na jego edukację złożyła się cała rodzina – często tu tak jest – chłopak miał szczęście!  Nie było kasy na szkołę dla wszystkich dzieci więc zdecydowano które będzie się kształcić… a później pomoże rodzinie.

Wybór padł na niego, chłopak skończył studia, nieźle zarabia oczywiście stara się pomóc rodzinie – to co mógł to pomógł bratu zatrudnić się jako… cieć na jego osiedlu. Tak więc co rano otwiera mu bramę 🙂

Brat chciał zmienić pracę, pytał o możliwości na co mój kolego powiedział mu: ciesz się z tego co masz, nie masz wykształcenia, zawodu, nic lepszego cie w życiu nie spotka. Tak, że brat u brata jest cieciem i jeszcze się z tego cieszy….

Przedszkole

Tak jak pisałem ostatnio – skończyły się dni wolne. Słychać to już od rana z przedszkola które jest pod blokiem.

Chałas straszny… oprócz tego że hałasują dzieci to mają jeszcze porozstawiane megafony tak żeby było wszystko słychać w okolicy 100 metrów… Nie wiem po co..

Żartowałem nawet z Ritą, że te dzieci to biedne są bo pewnie już… głuche. 🙂

Tak, że  słychać piosenki (znam już wszystkie 🙂 ), nauczanie angielskiego, zajęcia sportowe…

Angielski w przedszkolu to standard.

Ciekawostka – w Chinach jest cały czas popyt na nauczycieli angielskiego – fajne pensje, mieszkanie, ubezpieczenie itp. Ale chodzi o to, że pensje nauczycieli w przedszkolach są wyższe niż w szkołach. Dziwne…

Konkurencja między przedszkolami też duża.

Czytałem kiedyś (w oficjalnej prasie) że konkurencyjne przedszkole zorganizowało dostawę jugurtów – skażonych. Dzieci się pochorowały i rodzice pozabierali z przedszkola… Ci co to zrobili to jeszcze długo w więzieniach posiedzą – o ile jeszcze żyją.

Przed kilkoma laty było skażone mleko dla niemowląt – duża afera, kilkoro dzieci zmarło. Chińczycy do tej pory boją sie kupować mleko w proszku, wielu jeździ na zakupy do HongKongu. Nawet jak jechałem do Chin to Rita też prosiła, żeby na wszelki wypadek kupić… Tak, czy inaczej trauma została… Jako, że afera była znana wszystkim tak też informowano na bieżąco o postępach dochodzenia – odpowiedzialni za produkcję i wprowadzanie na rynek – kara śmierci, tym co wiedzieli i pomagali – więzienie (dłuuugie wyroki).

Wracając do przedszkola…

Co ciekawe, w tym sezonie spiewają coś w rytm ‚ody do radości’ – muszę się dowiedzieć o co chodzi… dziwne…

Chińczycy wpadli na pomysł, że nie jest dobrze jak ich pociechami zajmują się tylko przedszkolanki i dzieci przebywają cały czas z kobietami. Wprowadzili przykaz, ze w każdym przedszkolu muszą być zajęcia prowadzone przez facetów. Zaczeło to działać bo słychać że są zajęcia kung-fu albo gimnastyki prowadzone przez (też hałaśliwych) facetów.

 

Inna ciekawostka – tutaj w przedszkolach w poniedziałek rano uroczyście wciąga się na maszt flagę Chińską i odśpiewuje hymn. Na koniec tygodnia też uroczyście się ją opuszcza.

Wieczorem przedszkole „świeci” na niebiesko – podejrzewam, że mają powłączane lampy które zabijają bakterie.

 

Jako że czytam o eboli to coś z ‚chińskiego ogródka’.

Tak jak w przypadku zagrożenia ptasią grypą tak i teraz z obawy przed ebolą w chinach po przybyciu na lotnisko doświadcza się szczegółowszej kontroli.

Zdziwiłem się, że po wylądowaniu nie podjechaliśmy do rękawa (jak zazwyczaj) a podstawione były autobusy. Za chwilę okazało się o co chodzi. Oprócz pomiaru temperatury, skierowano wszystkich z Nigerii i innych afrykańskich krajów na dodatkową inspekcję. Chińczycy ogromnie boją się epidemii – nie ma co się dziwić, epidemia w Chinach to nie żarty. Nie ta skala… 🙂

Chińska biurokracja

Chińska biurokracja to jest dopiero coś! Nasza wymięka!

Jak jesteś urodzony w tym samym miejscu co przebywasz to wszystko jest ok – masz 50 % mniej dokumentów do dostarczenia -co nie znaczy mało.

Jak jest inaczej to zaczynają się schody.

To co nie zrozumiałe dla obcokrajowców to HUKOU – tam gdzie się urodziłeś tam masz prawo do istnienia – tak w skrócie. Tam masz świadczenia, szkołę, pracę itp. Hukou związuje z miejscem zamieszkania. Czasami chińskie władze organizują nabory na wykwalifikowanych pracowników w Pekinie (np.) i co za tym idzie ludzie ci dostają hukou – czyli są pełnoprawnymi obywatelami – inaczej nie. Mogą być w pekinie ale nie mają żadnych praw.

Podobnie ma się z dziećmi – masa jest urodzonych dzieci które tak na prawdę „nie istnieją” – z różnych powodów – np. rodzice nie zapłacili za 2 dziecko. Straszne… ale prawdziwe.

Wielkie były moje oczy kiedy Rita zapytała mnie czy jak się dziecko urodzi w polsce to będzie „zarejestrowane’ jeśli nie pouzupełniamy dokumentów…

Jeszcze tego do końca nie ‚łapię’ ale wygląda \, że tu, za ‚błędy’ (ha,ha) rodziców odpowiadają dzieci…

Jak nie zarejestrowane, jak nie było pozwolenia, jak nie zapłacone to dziecka faktycznie nie ma 🙁

Straszne

… ale prawdziwe

Myślałem, że uzupełnienie dokumentów dot. zawarcia małżeństwa w Chinach będzie łatwiejsze na miejscu (tutaj), (brak tłumaczeń na polski, poświadczeń itp.) ale okazuje się, że to nie ‚hop, siup”

Pewne rzeczy trzeba poświadczyć notarialnie – ponieważ mam pewne doświadczenia z notariuszami (tutaj) od razu uprzedziłem Ritę, żeby nic nie wyjaśniała tylko poprosiła o wystawienie konkretnego dokumentu – inaczej będą potrzebowali 10 innych niepotrzebnych dokumentów.

Myślałem że się uda ale… nie. Notariusz który ma poświadczyć tylko datę, miejsce urodzenia i nazwiska rodziców – poprosił o… akt małżeństwa rodziców!

NIE NORMALNE!

Chyba trzeba będzie zabrać co się da i rejestrować w Polsce.

Albo bez rejestracji – tak na dobre polskie prawo nie wymaga rejestracji a dziecko i tak ma pełne prawa… W Polsce jestem… kawalerem 🙂 !

Początki

Zastanawiałem się czy zakładać bloga czy nie… ale sprowokowała mnie… mucha! Na początku słyszałem że lata ale jak ją zobaczyłem to się zaśmiałem i pomyślałem że warto coś powiedzieć. Mucha dżwięki wydaje jak nasza (polska) ale wzrost (wielkość) ma Chińską – z Guandongu – połowa naszej muchy! Mimo, że ją zignorowałem to okazało się że nie miałem racji – mucha jest bardzo upierdliwa, bardziej od naszych much 🙁 Taka mała a taka namolna… Podobnie rzecz się ma z Chińskim komarem – małe to a spać nie da. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że trudniej to trafić niż polskiego. Od razu przychodzą mi na myśl mali (ale dorośli) Chińczycy z prowincji Guandong (to tu gdzie jestem) którzy są szczupli, bardzo gibcy i bardzo dobrze grają w badmingtona. Wyskoczy taki, zetnie albo odbierze jak się wydaje że nie do odebrania.

Miało być zimno (tutaj zimno to 16 stopni) a jest normalnie – bardzo gorąco (ponad 30).
Skończyły się święta obchodów powstania ChRLD – było trochę wolnego, ludzie w parkach, więcej żołnieży (czy policji) przy budynkach rządowych, wolniejszy internet – standard.Autostrady bezpłate w tych dniach. Miałem okazję jeździć samochodem w tych dniach (chociaż nasze prawo jazdy tu nie obowiązuje 😉 ). Czasami korki były po kilkanaście kilometrów. Ale tu nikt się nie denerwuje… spokój… To cierpiwy naród! GPS jest do niczego – kilka razy kazał nam zawracać chociaż wcześniej pokazywał tą drogę. Niewiarygodne, jedziesz według wskazań a po chwili mówi ci – zawracaj. Śmieszne.
Absolutnie nie można się nigdzie wybierać na zwiedzanie – wszyscy to robią a efekt jest porażający – i nie wyobrażalny dla ‚białego człowieka’

Trochę szkoda że się wolne skończyło, bo jak otwierałem okno (a mieszkamy przy parku) to zawsze była Chińska opera odśpiewywana – fajny klimat, spontanicznie, babcie czy dziadki z insrumentami zasiadają i grają i śpiewają… fajnie.
Lubię Chińską operę – szczególnie po kilku piwach, kanał 11 CCTV (który prawie cały czasa nadaje operę) jest moim ulubionym. Zdarza się, że zastygam z otwartą buzią i szklanką w pół drogi 😉 Trzeba doświadczyć ;).
Kończy się sezon na kraby – zaczyna się od 9 września (double 9) oczywiście trzeba było zjeść 🙂 trochę się trzeba namęczyć ale fajne mięso. Co ciekawe jak się kupuje to pytają czy ma być „ona’ czy ‚on” ale .. cena jest taka sama. Sprzedają na sztuki w zależności od wielkości 20-40 RMB (10-20 zł).

Wieczorem chodzimy do parku – tylko wieczorem da się wyjść ze względu na pogodę – ludzi masa, wszyscy wtedy wychodzą, niektórzy w piżamach :). Ludzie chodzą, robią ćwiczenia, machają rękami, chodzą tyłem (to podobno zdrowe dla nerek – zawsze się z tego śmieję i nazywam to ‚happy kidney’).
W HongKongu „zamieszki’ – podobno wygląda to jak piknik a w europie wszyscy grzmią na alarm. Mieli mieć wole wybory a okazało śię że są wolne ale mogą wybrać z 3 desygnowanych przez Chiny : ) – typowy ‚Chiński spryt’. Ale z drugiej strony to ci w HK są totalnie zmanierowani – byłem kiedyś podczas demonstaracji i pytałem ‚o co chodzi’ a okazało się że oni protestowali ‚na wyrost’, że…. na pewno ich chińczycy w 2017 roku oszukają…