święto jesieni

Dzisiaj (w niedzielę) w Chinach jest święto jesieni – Mid-Autumn Festival. Sąsiedzi zaprosili nas na obiad. Była jeszcze siostra sąsiadki z córką.

20150927_114752 20150927_114839 20150927_114742 20150927_113829 20150927_113816 20150927_113803 - Copy 20150927_112345 - Copy 20150927_112342 - Copy 20150927_112253 - Copy 20150927_112246

Sąsiedzi mają kota – podobno to ta sama rasa co kot Lolka – tylko sierści ma trochę mniej, chociaż może Lola kot też tak będzie wyglądał po 3 latach… kto wie… ostatnio sierść mu wyłaziła 😉

20150927_114103 20150927_114047

Kot bardzo lubi matę z Ikea – ale w Polsce takich mat nie ma, może trzeba jedną wziąć… dla kota.

20150927_114014 20150927_114009 20150927_114446

Na obiad kraby (teraz jest sezon), ryba robiona na styl japoński (bardzo dobra) i meduzy z warzywami (trochę gumowate).

20150927_115634

20150927_120008 20150927_115740 20150927_120003

W parku jak zwykle dużo się dzieje.

 

 

 

Jako że w Chinach nie ma chleba a bagietki w supermarkecie są (delikatnie mówiąc) takie sobie – chińczycy do wszystkich bułek dodają cukier i wanilie- upiekliśmy bagietki sami. Wyszły nieźle, chociaż następnym razem można trochę niektóre etapy produkcji poprawić. Tak czy inaczej są to najlepsze bagietki w Foshan.

20150925_114705  20150925_123708  20150925_130244

Ostatnio specjalnością Rity są orzeszki – sama je praży na patelni. Bardzo, bardzo dobre – szczególnie ciepłe. Trudno przestać jeść.

20150926_120206

W sklepach 7/11 (taka nasza Żabka) jest promocja na piwo japońskie Asahi (bardzo dobre – moje ulubione) – w weekend można kupić 2 za 10 RMB (czyli ok. 2.5 zł za puszkę) – bardzo dobra oferta bo regularna cena w tygodniu to 9.50 RMB za puszkę.  Niestety promocja kończy się na początku października. 🙁

20150925_101941

 

Na koniec trochę aktualnych zdjęć Oli – na ostatnim zdjęciu jest Rita (jak była mała) – widać pewne podobieństwo.

20150924_135754 20150923_204029 20150923_204006 20150923_203807 20150923_203805 20150923_203644 20150923_203641 20150923_151916

Ola – Polska dziewczyna ale… i Chińska

Jako że na wyjazd do Chin Ola dostała w ambasadzie Chińskiej wizę Q1 dla rodzin (która uprawnia do wjazdu ale w ciągu miesiąca trzeba wystąpić o pozwolenie na pobyt – i wtedy nie trzeba aplikować o wizę za każdym razem jak się chce lecieć do Chin), zebraliśmy wszystkie niezbędne dokumenty.

Zarejestrowaliśmy ją na posterunku policji, zrobiliśmy zdjęcie – co ciekawe, w Chinach jak się załącza zdjęcie do dokumentów to trzeba mieć od fotografa zaświadczenie (koniecznie z pieczątką) kiedy ono było zrobione.

Złożyliśmy dokumenty, zapłacili 100 RMB (ok. 50 zł) i mieliśmy wyznaczony termin odbioru na dzisiaj (21.09). Moje podejrzenia wzbudziło jedynie to, że nie zabrali paszportu. Jak sam się ubiegałem o pobyt czasowy to zabrali mi paszport, anulowali wizę, wkleili inną naklejkę. A tutaj… nic. Rozmawiałem z Ritą i doszliśmy do wniosku że może nie zrozumieli o co nam chodzi – tutaj to zjawisko bardzo powszechne – chcesz jedno a dadzą ci drugie i jeszcze powiedzą że lepsze.

Inna dziwna rzecz, że od Rity chcieli kartę czasowego pobytu w Polsce i informacje jak długo tu była – teoretycznie bez związku bo równie dobrze mogła przebywać na wizie a po za tym występowaliśmy o pobyt dla Oli – praktycznie polskiej obywatelki.

Dzisiaj, przy odbiorze mieliśmy wszystko wyjaśnić. Rita zaczęła po Chińsku wyjaśniać ale widziałem że coś idzie nie tak więc sam się postarałem sprawę w bardzo prosty sposób wyjaśnić (na szczęście tu mówią po angielsku). Powiedziałem im „Ola – polska dziewczyna, dajcie nam nalepkę taką jak moja (pokazałem im moją nalepkę w paszporcie) i nic więcej od was nie chcemy”. Komunikat był bardzo prosty. Ale to ich nie przekonało. Cały czas upierali się że nie trzeba żadnej nalepki bo przez nich Ola jest traktowana jako… chińska dziewczyna. Upierałem się, że skoro Chińska, to nie potrzebowała by wizy a jednak musieliśmy jej wizę załatwić. Jak im trzeci raz powiedziałem że „Ola to polska dziewczyna” to chyba widzieli że się zdenerwowałem i spokojnie mi wszystko wyjaśnili.

Według nich w ambasadzie zrobili błąd bo powinni wydać tylko „kartę podróży” – coś w tym rodzaju. Tak, czy inaczej dostaliśmy od nich książeczkę (wyglądającą jak niebieski paszport) uprawniającą Olę do wjazdu do Chin przez rok – później trzeba odnowić.

1

Drążąc temat, powiedziałem im, że Ola ma Polski paszport a w Chinach nie ma podwójnego obywatelstwa (tak więc nie może już być ‚niestety’ Chinką) ale okazało się że to obowiązuje w przypadku osób pełnoletnich – do 18 roku życia jest traktowana jak Chinka potem powinna określić jakiej chce być narodowości. Powiedziałem więc, że skoro tak, to dajcie jej Chiński paszport ale okazało się że.. to nie takie proste.

Atmosfera się uspokoiła i Rita trochę z tą kobietą (urzędnikiem) porozmawiała. Jeśli chodzi o pytania dotyczące jej pobytu w Polsce i czasu ile tu spędziła to chodzi o to, że Chiński rząd chce to kontrolować (sprawdzać) bo kwitnie tu proceder, że kobiety w zaawansowanej ciąży wyjeżdżają do innych krajów i tam rodzą.

Nie jest to nic nadzwyczajnego – czytałem o tym, ale myślałem, że wyjeżdżają żeby urodzić w bezpiecznych warunkach albo żeby dziecko ‚miało lepiej’ bo będzie innej narodowości.

Okazuje się, że wyjeżdżają bogate kobiety (też nic dziwnego –  teoretycznie – bo biedne nie mają pieniędzy żeby wyjechać) ale jest tu ‚drugie dno’. Według Chińskich wladz rodzenie dzieci za granicą ma na celu transfer dużych majątków – może to mieć sens. Tutaj jest masa ludzi z fortunami pochodzenia których nie są w stanie udowodnić. Chiński rząd ostro wziął się za korupcję – ludzie nie wiedzą gdzie pieniądze chować. Może rzeczywiście za pośrednictwem dziecka (które ma inną narodowość i na które można wszystko przekazywać) wyprowadzają kasę… kto to wie…

Zumiao

Wybrliśmy się dzisiaj na spacer do Zumiao – takie centrum Foshan. Po drodze zahaczyliśmy o targi pracy pod wieżą  – niżej kilka fotek. Targi pracy są praktycznie co tydzień w różnych miejscach w Foshan. Co ciekawe w Chinach brakuje ludzi do pracy. Chińcycy nie są związani ani z miejscem pracy ani pracodawcą – sam pamiętam jak w 2009 (albo 2010 sam już nie jestem pewien) po Chińskim Nowym Roku wróciło tylko 15-20% ludzi. Reszta na spotkaniach familijnych dowiedziała się że w Shanghaju dają lepsze warunki i tam pojechali po świętach.

 20150919_111617 20150919_111858 20150919_111747 20150919_111705 20150919_111820 20150919_111627 20150919_111722 20150919_111946

20150919_111846 20150919_112200

Na dworze bardzo gorąco – 32 -35 a do tego duża wilgotność. Dobrze że w wielu miejscach przy przejściach dla pieszych są namioty – przynajmniej jest się w cieniu jak się czeka na zmianę świateł.

20150919_112513

Jak już pisałem Zumiao to centrum Foshan – jest tam masa centrów handlowych jest stara Chińska świątynia (tak właściwie to ona nazywa się Zumiao) – są występy i pokaz kung-fu (bo trzeba wiedzieć że kung-fu wywodzi się z Foshan). Dom rodzinny Brucea Li jest w Foshan (chociaż on urodził się w innym miejscu ale jego rodzina tu mieszkała).

20150919_125450

My byliśmy w innym miejscu – nieopodal była dzielnica bardzo starych domów. Jak pierwszy raz tu byłem to wszystko było ogrodzone i systematycznie wyburzane. Potem jednak Chińczycy poszli po rozum głowy i zamiast to wyburzać zaczeli to rekonstruować i powstała taka „starówka”. Zreszcztą w wielu miastach można spotkać się z czymś takim – np. w Wuxi jest dużo większa. Wszystko utrzymane w oryginalnym stylu. Wszystkie znane knajpy tu są – Irish Pub, Starbucks, restauracje niemieckie, włoskie i z innych regionow Chin. Drogo…

20150919_125714  20150919_125343  20150919_125026  20150919_124807  20150919_124714  20150919_124626  20150919_124603  20150919_124545  20150919_124346  20150919_124341  20150919_124050  20150919_124027  20150919_122231  20150919_123851  20150919_123824  20150919_123807  20150919_123751  20150919_122020  20150919_121959

Ola chyba najlepiej z nas wszysttkich znosi taką pogodę – śpi w wózku osłonięta od słońca. Czasem się obudzi, pogada, napie się… daje radę. A, na zdjęciu z kubeczkiem z IKEA – odpisali mi na maila następnego dnia przepraszając za niedogodności i że postarają się uwagi wziąść do serca (itp.) ale napisali też że już w następnym roku będzie IKEA w Foshan. Super, bo jazda w korkach do Kantonu to porażka.

20150919_122222

20150919_141812  20150919_141811

Ponieważ jest tu bardzo gorąco i piwo robi się ciepłe zanim się je dokończy – trzymam szklankę w zamrażalniku, jest lepiej. 🙂

20150919_151355

Na koniec trochę dobrej muzyki… można poczuć klimat.

Wyspa Shamian

Musiałem dzisiaj pojechać do Polskiego konsulatu – tłumaczyli dokumenty z Polskiego na Chiński a co najważniejsze przybili na tym pieczątki. Pieczątka w Chinach to podstawa – inaczej jak u nas. U nas bardziej liczy się podpis – tutaj jak pismo ma pieczątkę to dopiero jest ważne.

Po ostatnich doświadczeniach na Chińskich drogach zdecydowałem się pojechać autobusem a potem metrem. Jak się okazało miałem rację – jeszcze 9 mies. temu (kiedy byliśmy w Chinach) takich korków nie było. Teraz to… masakra.

20150914_074226  20150914_074232

 

Pieszych też nie brakuje… chociaż wcześniejniej nie było tak wielu rowerzystów…

Polski konsulat w Kantonie (Guangzhou).  Zmienił się cały skład – inny konsul, więcej pracowników – głównie młodzi ludzie.

20150914_095547

Konsulat jest na wyspie Shamian – z tą „wyspą” to ciekawa historia – z jednej strony graniczy z rzeką Perłową ale z drugiej strony ‚rzeka’ jest sztuczna – został wykopany kanał żeby oddzielić część trytorium i zrobić wyspę. Głównie anglicy i francuzi budowali to na swój sposób izolując się od Chin. Ale też Polski konsulat był tu dość wcześnie. Po za tym wiele konsulatów czy też ambasad też się tu umiejscowiło (Francuska, Niemiecka, Japońska, Norweska, Angielska i inne). Generalnie miejsce niezwykłe – ciche, spokojne, z zabudową europejską i masą drzew. Inny świat.

Jedynie miejsce gdzie się nie czuje że jest się w Chinach. A racze, że jest się w Chinach znanych z książek.

Urokliwe miejsce – zawsze jak tak jestem znajduję czas żeby usiąść w tym parku i spokojnie wypić piwo w tej niezwykłej atmosferze.

 

Wyspa cieszy się wielką popularnością – można tu spotkać wycieczki szkolne ale częściej można się natknąć na sesje zdjęciowe. Głównie narzeczeni ale też modelki z całego świata. Jak widać na filmie ‚rozkładają’ się z całą garderobą. Co chwila zmieniają ubrania i następne ujęcia… Niestety film nie za dobry, nie mogłem złapać ostrości…

Na koniec kilka zdjęć Oli. Tą fajną poduszkę kupiliśmy w IKEA w Kantonie. Wczoraj strasznie się zdenerwowałem jak zobaczyłem na stronie IKEA w Kantonie że są ‚family friendly’ – przyjaźni rodzinie. Napisałem do nich maila że wiecej z dzieckiem w wózku nie pójdę bo są ‚family not friendly’. Zobaczymy czy odpiszą.

20150913_121930 20150912_165925  20150912_170144  20150913_12081520150913_120820

wrześniowe doniesienia z Chin

Na początek trochę aktualnych zdjęć Oli.

20150906_124805 20150906_124806 20150906_124811 20150906_124827 20150906_124830 20150906_131215 20150906_131218 20150906_131225 20150906_134759 20150906_134822 20150906_134926 20150906_141626 20150911_181204

Ola ma ostatnimi dniami dosyć wysokie gorączki (pod 39) – prawdopodobnie związane z zębami, dlatego na razie nie ma co iść do lekarza (bo co najwyżej przepisze antybiotyk). Zbijamy paracetamolem. Zresztą, nawet obawiam się iść do lekarza bo tutaj nie ma odseparowanych dzieci zdrowych od chorych – szybciej złapie coś nowego. Po za tym Chińscy doktorzy z miejsca wysyłają na kroplówkę, żeby uzupełnić elektrolity. Są sale (wyglądają jak poczekalnie) gdzie siedzi po 40-50 osób i wszyscy mają podłączone kroplówki. Podobnie jest z dziećmi.

Jest jeszcze jedna rzecz na którą Rita zwróciła uwagę po pobycie w Polsce – u nas farmacja jest odseparowna od szpitali – tutaj lekarze (podobno) przepisują masę leków bo szpital zarabia na lekach.

Rita znalazła jakieś plastry na ból głowy – jako że nie byłem pewny co Chińczycy w tym plastrze mają i czy to nie jakaś podróbka powiedziałem że nie ma potrzeby żeby tego używać. Następnego dnia Rita powiedziała że to są Japońskie plastry – więc się trochę uspokoiłem i jej przykleiliśmy. Czy działało? Trudno powiedzieć.

20150909_090441  20150909_090446

Na zewnątrz bardzo gorąco i parno ale w parku (który jest przy osiedlu) da się wytrzymać.

20150910_095248 20150910_095232 20150910_095237

W parku zmiany – śmietniki zostały ‚zamaskowane’ – teraz można się czuć jak w lesie.

20150910_095432

Zakupy w Metro (takie nasze makro). Ceny niższe i większy wybór zagranicznych towarów – jest nawet polskie mleko. Drogie jak każde importowane (13.70 rmb za pół litra – ok. 6 zł)  ale jest promocja przy zakupie 3 jedno gratis. Masło – 200 g – od 12 do 15 zł. Ser też jest tańszy jak się kupi więcej – przy 3 kg to 35 zł/kg. Normalnie 200g to ok 15 zł.

20150908_075957 20150908_08000620150908_101028

Są ryby i kraby (sezon się zacznie wkrótce).

20150908_075915  20150908_075922

Jest też krokodyl – cena jedynie jakieś 70 zł/pół kilo.

20150908_075907

Ale nie ma to jak Chińskie jedzenie – Rita zrobiła małże, ostrygi i rybę – pychota. Można to tylko porównać z tatarem w Bielsku.

20150911_123555

Z tym Chińskim jedzeniem to też dziwna sprawa – rozmawiałem z wieloma Chińczykami którzy byli w europie (ostatnio z sąsiadem który zorganizował prywatną wyprawę z córką, bratem i córką brata – wynajeli samochód odwiedzili Francję, Włochy, Austrie i Czechy) i wszyscy nie są zadowoleni z jedzenia. Wszystko fajnie ale jedzenie – niedobre.

I na koniec jeszcze o zakupach w Ikea. Pojechaliśmy samochodem z wózkiem w bagażniku – opowiadałem Ricie że Ikea na całym świecie jest zorganizowana tak, że z wózkiem można się łatwo poruszać – jak się okazało w Chinach to nie działa.

20150911_163340

Poblokowane wszystko – tak, żeby nikt z wózkiem (sklepowym) nie wyjechał na zewnątrz. Wszystkie schody ruchome wewnątrz mają słupki wąsko rozstawione – tak, żeby czasem ktoś się nie przedostał z wózkiem.  Przed wszystkimi schodami robiliśmy naradę jak je pokonać – najczęściej Rita brała dziecko na ręce, ja składałem wózek i przenosiłem go nad barierkami – masakra. Zastanawiam się czy nie napisać do IKEa – bo tego nie ma na człym świecie.

Chociaż trochę sami sobie winni – tutaj nie ma parkingu przy sklepie (jest malutki do zaparkowania na 15 min. ale to się nie liczy). Wcale się nie dziwię że ludzie z wózkami maszerowali do samochodów i zostawiali je w okolicy.

Zresztą, z Ikeą w Guangzhou (Kantonie) to jest dziwna historia… Ikea ma zasadę że stawia sklepy na własnych gruntach – nie wynajmują, nie dzierżawią. W Chinach ziemia jest własnością państwa – może tylko być dzierżawiona. Nie ma prywatnej własności. Ale nie wiadomo dlaczego Chińczycy ulegi Ikei i im grunty sprzedali (ale tylko w Kantonie) w innych lokalizacjach (chyba w 17 miastach) podobno (ale do końca nie wiem) Ikea dzierżawi .

Niżej trochę fotek ze sklepu – mnie zawsze rozbawia klimat tam panujący -taki domowy, z duuużą ilością domowników.

20150911_152830 20150911_152841 20150911_152850 20150911_153222 20150911_153326 20150911_153429 20150911_153454 20150911_153620 20150911_153657 20150911_154027 20150911_163130 20150911_163135  20150911_163618

Po przylocie

W sumie kilkanaście godzin lotu i jesteśmy w Kantonie. Walizek nam nie sprawdzali, do kontroli paszportowej przepuścili bez kolejki – cywilizacja…

20150902_153432

Różnicę czasu trzeba było odespać ale dla Oli nie było problemu.

20150903_163603   20150903_163618

20150903_094000   20150905_142538   20150905_142521   20150902_214611

Mieszkanie zapuszczone – kurz na kilka milimetrów dosłownie wszędzie łącznie z firankami. Jako że tu nie ma zim nie ma też potrzeby robić szczelnych okien. Okna są aluminiowe i większości przesuwne. Musiało nieźle wiać z zewnątrz. Na szczęście myszy nie było – chociaż ślady na to wskazywały. Trochę karaluchów i gekon – bardzo tłusty zresztą. O karaluchach chyba nie opowiadałem – w porównaniu z naszymi to olbrzymy.

20150906_033253    20150906_033433

Samochód nie działał, mój chiński numer telefonu przestał działać, piecyk od ciepłej wody też nie dał się uruchomić, klimatyzatory ciekły, internet do niczego – masakra. Większość tematów już załatwiona.

20150903_105358

20150903_110335  20150903_110330

Oczywiście Ola jest postrzegana jako wyjątkowo piękna bo chińczycy uważają że białe dzieci są bardziej urodziwe od chińskich. Gdziekolwiek nie jesteśmy z Olą – czy na ulicy czy w sklepie – wszędzie zaglądają do wózka i pieją z zachwytu – opędzić się nie można.

Po przylocie trzeba się tu ze wszystkimi spotkać – taki zwyczaj – coś jak nasze odwiedki.

Niżej kilka zdjęć ze spotkania z kolegą Rity (który nas zresztą odebrał z lotniska). Była też koleżanka z klasy (kolegi) z dzieckiem. Dziecko robi wrażenie – 8 kg żywej wagi w 3 miesiącu – teraz ma 4 i nie wiadomo ile waży.

20150904_183142  20150904_184928

 

Tak więc Ola wcale nie jest gruba!

Wystraszyłem się że zaraz i Ola nabędzie więcej ciałka więc poprosiłem Ritę żeby zapytała matkę tego dziecka (to ta w okularach) czym się odżywia i żeby sama tego nie jadła.

20150904_210017  20150904_210003  20150904_205723  20150904_205505  20150904_205402  20150904_205323  20150904_205203  20150904_205201  20150904_205144  20150904_205137  20150904_203714  20150904_203708  20150904_201803  20150904_201001  20150904_200459  20150904_190518  20150904_184918  20150904_183248  20150904_183232  20150904_183214

Chińczycy dzieci sadzają bardzo wcześnie – może dlatego potem chodzą na krzywych nogach. Zapytałem czy u nich sprawdzają dzieciom bioderka ale (tak jak przypuszczałem) byli bardzo zdziwieni i pytali nawet ‚a po co to’. Szczepienia mają dzieci co miesiąc – u nas co 6 tygodni, więc pewnie czym innym szczepią. Dobrze że załatwiliśmy ten temat w Polsce.

Następnego dnia w restauracji spotkaliśmy się z Rity szefem i jeszcze jakimiś ludźmi.

20150905_175003  20150905_174653  20150905_174033

Trochę fotek z przelotu

Kilka zdjątek z przelotu.

Opis może będzie później bo teraz walczymy z mieszkaniem które po kilku miesiącach nieużywania wygląda jak zapuszczone (co prawda to Rita walczy 😉 ) i samchodem który nie daje się odpalić. Raz się udało – jeździłem godzinę po mieście żeby naładować akumulator, ale po godzinie jazdy też nie działa 🙁  Zresztą ‚jeździłem’ to nie najlepsze słowo – lepsze jest usiłowałem się poruszać żeby nikt samochodu nie porysował i nie przejechać nikogo kto przechodzi przez jezdnię w dziwnym miejscu – ale to temat na inny raz.

 

20150831_072851 20150831_072854 20150831_072855 20150831_072857 20150831_072902 20150831_072910 20150831_072916 20150831_072938 20150831_072940 20150831_073021 20150831_073037 20150831_073604 20150831_073606 20150831_073704 20150831_073707 20150831_075309 20150831_075325 20150831_075355 20150831_075601 20150831_082249 20150831_082436 20150831_082955 20150831_083523 20150831_084827 20150831_085015 20150831_085020 20150831_085021 20150831_085043 20150831_085230 20150831_085355 20150831_085401 20150831_085534 20150831_085709 20150831_085834 20150831_085919 20150831_090133 20150831_092455 20150831_092719 20150831_102531 20150831_102718 20150831_103009 20150901_074358 20150901_074406 20150901_164522 20150901_164538 20150901_164759 20150901_165736 20150901_171755

20150901_211712