Tajfun HATO

Dawno nie pisałem bo nie było tematu a tu temat przyszedł sam – w środę 23.08 dotarł do Zhongshan fajfun o nazwie Hato.
Ostrzeżenia o nadejściu były podawane przez media i przez wszytkie komunikatory – wyskakiwały okienka na QQ, przychodziły ostrzeżenia na WeChat. Chińczycy bardzo się tajfunów boją kilka dni przed nadejściem wyczuwało się jakieś napięcie.
Szkoły były pozamykane, do nas przyszło zalecenie żeby fabrykę zamknąć. Ja do tego tematu podchodziłem z dystansem bo wiele razy miał tajfun przyjść a to co przychodziło nie różniło się od naszej średniej burzy z silnymi porywami wiatru.
Rano było spokojnie ale około 10 coś się zaczęło dziać i pomyślałem „o ho… nie ma co – trzeba jednak budkę zamknąć”. To była dobra decyzja. Nie wiem czy sam nie za późno wcacałem do domu bo już było nieco niebezpiecznie – latały ogrodzenia i trzeba było bardzo uważać żeby nie poleciały na samochód – jechałem tak, żeby od ogrodzeń oddzielał mnie inny samochód. Drzewa się wywracały, ludzie na skuterach też – wiatr był już całkiem silny.
Jak dojechałem do miejsca gdzie mieszkam to okazało się że nie można wjechać bo powalone drzewo zablokowało dojazd. Na szczęście dojazd z innej strony był jeszcze w tym czasie możliwy – inaczej byłby duży problem gdzie bezpiecznie zaparkować.
Niżej kilka zdjęć z dojazdu do domu.

Jak już bezpiecznie zaparkowałem samochód w garażu podziemnym (też nie najlepsze miejsce bo garaż mógł być zalany – ale nie było innej opcji) pomyślałem sobie że pstryknę kilka zdjęć z okolicy mojego budynku. To jednak nie był najlepszy pomysł – gdzieś blisko coś się odrywało i leciało z nieznanego kierunku. Przypomniałem sobie że umiem biegać i wróciłem do domu.
Niżej kilka zdjęć z okolicy.

Tajfun obserwowałem z balkonu. Na balkonie mam zamocowane kraty – nie podobało mi się to bo zasłaniało widok ale tym razem to nawet dobrze że te kraty były bo z mojego budynku co chwila coś się odrywało (kraty wentylacyjne, jakieś szklane elementy, ) i leciało czasami na duże odległości. Wiało nieźle bo tafle szklane w barierkach nie wytrzymywały pod naporem wiatru i pękały. Niżej kilka zdjęć z ogrodzenia tarasu bezpośrednio przy moim balkonie.

Po wszystkim, jak się już uspokoiło wyszedłem na zewnątrz i zrobiłem kilka fotek.

Co ciekawe, jest już drugi dzień po tajfunie a prawie nic nie jest uprzątnięte – jest przejezdne ale nikt się nie wziął za zabranie połamanych drzew. Jak pytałem chińczyków dlaczego ich władze nic nie robią to absolutnie nikt złego słowa na władzę nie powiedział tylko jeszcze starał się wymyślać usprawiedliwienia. Jedno z usprawiedliwnień jest takie, że w niedzielę (26.08) ma być kolejny tajfun (o nazwie Pakhar) i sprzątną wszytko za jednym razem – zabawne.