Kilka zdjątek z przelotu.
Opis może będzie później bo teraz walczymy z mieszkaniem które po kilku miesiącach nieużywania wygląda jak zapuszczone (co prawda to Rita walczy 😉 ) i samchodem który nie daje się odpalić. Raz się udało – jeździłem godzinę po mieście żeby naładować akumulator, ale po godzinie jazdy też nie działa 🙁 Zresztą ‚jeździłem’ to nie najlepsze słowo – lepsze jest usiłowałem się poruszać żeby nikt samochodu nie porysował i nie przejechać nikogo kto przechodzi przez jezdnię w dziwnym miejscu – ale to temat na inny raz.

















































