Początki

Zastanawiałem się czy zakładać bloga czy nie… ale sprowokowała mnie… mucha! Na początku słyszałem że lata ale jak ją zobaczyłem to się zaśmiałem i pomyślałem że warto coś powiedzieć. Mucha dżwięki wydaje jak nasza (polska) ale wzrost (wielkość) ma Chińską – z Guandongu – połowa naszej muchy! Mimo, że ją zignorowałem to okazało się że nie miałem racji – mucha jest bardzo upierdliwa, bardziej od naszych much 🙁 Taka mała a taka namolna… Podobnie rzecz się ma z Chińskim komarem – małe to a spać nie da. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że trudniej to trafić niż polskiego. Od razu przychodzą mi na myśl mali (ale dorośli) Chińczycy z prowincji Guandong (to tu gdzie jestem) którzy są szczupli, bardzo gibcy i bardzo dobrze grają w badmingtona. Wyskoczy taki, zetnie albo odbierze jak się wydaje że nie do odebrania.

Miało być zimno (tutaj zimno to 16 stopni) a jest normalnie – bardzo gorąco (ponad 30).
Skończyły się święta obchodów powstania ChRLD – było trochę wolnego, ludzie w parkach, więcej żołnieży (czy policji) przy budynkach rządowych, wolniejszy internet – standard.Autostrady bezpłate w tych dniach. Miałem okazję jeździć samochodem w tych dniach (chociaż nasze prawo jazdy tu nie obowiązuje 😉 ). Czasami korki były po kilkanaście kilometrów. Ale tu nikt się nie denerwuje… spokój… To cierpiwy naród! GPS jest do niczego – kilka razy kazał nam zawracać chociaż wcześniej pokazywał tą drogę. Niewiarygodne, jedziesz według wskazań a po chwili mówi ci – zawracaj. Śmieszne.
Absolutnie nie można się nigdzie wybierać na zwiedzanie – wszyscy to robią a efekt jest porażający – i nie wyobrażalny dla ‚białego człowieka’

Trochę szkoda że się wolne skończyło, bo jak otwierałem okno (a mieszkamy przy parku) to zawsze była Chińska opera odśpiewywana – fajny klimat, spontanicznie, babcie czy dziadki z insrumentami zasiadają i grają i śpiewają… fajnie.
Lubię Chińską operę – szczególnie po kilku piwach, kanał 11 CCTV (który prawie cały czasa nadaje operę) jest moim ulubionym. Zdarza się, że zastygam z otwartą buzią i szklanką w pół drogi 😉 Trzeba doświadczyć ;).
Kończy się sezon na kraby – zaczyna się od 9 września (double 9) oczywiście trzeba było zjeść 🙂 trochę się trzeba namęczyć ale fajne mięso. Co ciekawe jak się kupuje to pytają czy ma być „ona’ czy ‚on” ale .. cena jest taka sama. Sprzedają na sztuki w zależności od wielkości 20-40 RMB (10-20 zł).

Wieczorem chodzimy do parku – tylko wieczorem da się wyjść ze względu na pogodę – ludzi masa, wszyscy wtedy wychodzą, niektórzy w piżamach :). Ludzie chodzą, robią ćwiczenia, machają rękami, chodzą tyłem (to podobno zdrowe dla nerek – zawsze się z tego śmieję i nazywam to ‚happy kidney’).
W HongKongu „zamieszki’ – podobno wygląda to jak piknik a w europie wszyscy grzmią na alarm. Mieli mieć wole wybory a okazało śię że są wolne ale mogą wybrać z 3 desygnowanych przez Chiny : ) – typowy ‚Chiński spryt’. Ale z drugiej strony to ci w HK są totalnie zmanierowani – byłem kiedyś podczas demonstaracji i pytałem ‚o co chodzi’ a okazało się że oni protestowali ‚na wyrost’, że…. na pewno ich chińczycy w 2017 roku oszukają…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.