Chińska biurokracja to jest dopiero coś! Nasza wymięka!
Jak jesteś urodzony w tym samym miejscu co przebywasz to wszystko jest ok – masz 50 % mniej dokumentów do dostarczenia -co nie znaczy mało.
Jak jest inaczej to zaczynają się schody.
To co nie zrozumiałe dla obcokrajowców to HUKOU – tam gdzie się urodziłeś tam masz prawo do istnienia – tak w skrócie. Tam masz świadczenia, szkołę, pracę itp. Hukou związuje z miejscem zamieszkania. Czasami chińskie władze organizują nabory na wykwalifikowanych pracowników w Pekinie (np.) i co za tym idzie ludzie ci dostają hukou – czyli są pełnoprawnymi obywatelami – inaczej nie. Mogą być w pekinie ale nie mają żadnych praw.
Podobnie ma się z dziećmi – masa jest urodzonych dzieci które tak na prawdę „nie istnieją” – z różnych powodów – np. rodzice nie zapłacili za 2 dziecko. Straszne… ale prawdziwe.
Wielkie były moje oczy kiedy Rita zapytała mnie czy jak się dziecko urodzi w polsce to będzie „zarejestrowane’ jeśli nie pouzupełniamy dokumentów…
Jeszcze tego do końca nie ‚łapię’ ale wygląda \, że tu, za ‚błędy’ (ha,ha) rodziców odpowiadają dzieci…
Jak nie zarejestrowane, jak nie było pozwolenia, jak nie zapłacone to dziecka faktycznie nie ma 🙁
Straszne
… ale prawdziwe
Myślałem, że uzupełnienie dokumentów dot. zawarcia małżeństwa w Chinach będzie łatwiejsze na miejscu (tutaj), (brak tłumaczeń na polski, poświadczeń itp.) ale okazuje się, że to nie ‚hop, siup”
Pewne rzeczy trzeba poświadczyć notarialnie – ponieważ mam pewne doświadczenia z notariuszami (tutaj) od razu uprzedziłem Ritę, żeby nic nie wyjaśniała tylko poprosiła o wystawienie konkretnego dokumentu – inaczej będą potrzebowali 10 innych niepotrzebnych dokumentów.
Myślałem że się uda ale… nie. Notariusz który ma poświadczyć tylko datę, miejsce urodzenia i nazwiska rodziców – poprosił o… akt małżeństwa rodziców!
NIE NORMALNE!
Chyba trzeba będzie zabrać co się da i rejestrować w Polsce.
Albo bez rejestracji – tak na dobre polskie prawo nie wymaga rejestracji a dziecko i tak ma pełne prawa… W Polsce jestem… kawalerem 🙂 !
