Przedszkole

Tak jak pisałem ostatnio – skończyły się dni wolne. Słychać to już od rana z przedszkola które jest pod blokiem.

Chałas straszny… oprócz tego że hałasują dzieci to mają jeszcze porozstawiane megafony tak żeby było wszystko słychać w okolicy 100 metrów… Nie wiem po co..

Żartowałem nawet z Ritą, że te dzieci to biedne są bo pewnie już… głuche. 🙂

Tak, że  słychać piosenki (znam już wszystkie 🙂 ), nauczanie angielskiego, zajęcia sportowe…

Angielski w przedszkolu to standard.

Ciekawostka – w Chinach jest cały czas popyt na nauczycieli angielskiego – fajne pensje, mieszkanie, ubezpieczenie itp. Ale chodzi o to, że pensje nauczycieli w przedszkolach są wyższe niż w szkołach. Dziwne…

Konkurencja między przedszkolami też duża.

Czytałem kiedyś (w oficjalnej prasie) że konkurencyjne przedszkole zorganizowało dostawę jugurtów – skażonych. Dzieci się pochorowały i rodzice pozabierali z przedszkola… Ci co to zrobili to jeszcze długo w więzieniach posiedzą – o ile jeszcze żyją.

Przed kilkoma laty było skażone mleko dla niemowląt – duża afera, kilkoro dzieci zmarło. Chińczycy do tej pory boją sie kupować mleko w proszku, wielu jeździ na zakupy do HongKongu. Nawet jak jechałem do Chin to Rita też prosiła, żeby na wszelki wypadek kupić… Tak, czy inaczej trauma została… Jako, że afera była znana wszystkim tak też informowano na bieżąco o postępach dochodzenia – odpowiedzialni za produkcję i wprowadzanie na rynek – kara śmierci, tym co wiedzieli i pomagali – więzienie (dłuuugie wyroki).

Wracając do przedszkola…

Co ciekawe, w tym sezonie spiewają coś w rytm ‚ody do radości’ – muszę się dowiedzieć o co chodzi… dziwne…

Chińczycy wpadli na pomysł, że nie jest dobrze jak ich pociechami zajmują się tylko przedszkolanki i dzieci przebywają cały czas z kobietami. Wprowadzili przykaz, ze w każdym przedszkolu muszą być zajęcia prowadzone przez facetów. Zaczeło to działać bo słychać że są zajęcia kung-fu albo gimnastyki prowadzone przez (też hałaśliwych) facetów.

 

Inna ciekawostka – tutaj w przedszkolach w poniedziałek rano uroczyście wciąga się na maszt flagę Chińską i odśpiewuje hymn. Na koniec tygodnia też uroczyście się ją opuszcza.

Wieczorem przedszkole „świeci” na niebiesko – podejrzewam, że mają powłączane lampy które zabijają bakterie.

 

Jako że czytam o eboli to coś z ‚chińskiego ogródka’.

Tak jak w przypadku zagrożenia ptasią grypą tak i teraz z obawy przed ebolą w chinach po przybyciu na lotnisko doświadcza się szczegółowszej kontroli.

Zdziwiłem się, że po wylądowaniu nie podjechaliśmy do rękawa (jak zazwyczaj) a podstawione były autobusy. Za chwilę okazało się o co chodzi. Oprócz pomiaru temperatury, skierowano wszystkich z Nigerii i innych afrykańskich krajów na dodatkową inspekcję. Chińczycy ogromnie boją się epidemii – nie ma co się dziwić, epidemia w Chinach to nie żarty. Nie ta skala… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.