Nie wiem co to za ptaszek – w wolnym tłumaczeniu jest to… wróbel. Ale to nie jest wróbel – ze zdjęcia bardziej jak sikorka – ale nie do końca…
Tak czy inaczej ptaszek ten jest ‚sezonowy’ tzn. pojawia się tutaj w tym okresie a potem leci dalej. Tak na prawdę, nie każdy leci… bo część ląduje w restauracjach jako przysmak.
Cena 18 and 28 RMB – za sztukę tzn. 9 i 14 zł za szt. Drogo! Ale to rarytas.
Ptak jest pod ochroną. Łapać (ani tym bardziej jeść) go nie wolno.
Policja robi naloty na wszystkich którzy te ptaki łapią i sprzedają (albo serwują). W telewizji temat jest poruszany – stąd moja wiedza.
Rita jadła tego ptaszka – nic specjalnego według niej. Jej poprzedni szef zaprosił ją na obiad i zamówił „danie specjalne”. Nie ma tego w karcie dań ale podobno wszyscy wiedzą gdzie to zjeść i tylko trzeba poprosić.
W Guandongu (prwincji gdzie jestem) jedzą wszystko co się rusza – ale to temat na inną opowieść…




