W Foshan dużo zmian. I nie są to małe zmiany – nowa droga, nowa linia metra, nowe osiedla itp. Nie zrozumiałe jak tak szybko można budować.
Jak mnie nie było przebudowali też cały park (ten koło wieży). Przenieśli jezioro, postawiali masę chińskich mostków i altan. Zainstalowali system fontann i wieczorami są pokazy które przyciągaja masę ludzi. Niżej kilka filmów – jak wiadomo filmy nie oddają w pełni rzeczywistości. W ostatniej części pokazu wyświetlane są na wodzie animacje o tym z czego Foshan słynie – kung-fu, ceramika, teatr. Nieżle to im wyszło.
Inną rzeczą którą też da się zauważyć od razu to korki – za każdym razem większe. Nawet w Warszawie się tak tego nie odczuwa jak tu. Samochodów przybywa w szalonym tempie – ludzie się bogacą i nie wiedzą co z pieniędzmi robić. Chińczyk ma swój samochód a oprócz tego kupuje żonie i kochance. Samochodów przybywa ale umiejętności i styl jazdy pozostaje. Pisałem już kiedyś jak tu jest na drodze. Kto głupszy ten się ma za lepszego kierowcę.
Co ciekawe, pierwsze dni jazdy (jako pasażer) uświadomiły mi że mnie długo nie było i że jeszcze się nie zaaklimatyzowałem po powrocie. W samochodzie panowała nerwowa atmosfera – mój kierowca (Rita) bardziej bał się moich okrzyków „hamuj” niż sytuacji na drodze. W końcu powiedziałem że zamykam oczy i się nie odzywam – to było najrozsądniejsze. Po kilku dniach jest już ok – nic mnie nie rusza 🙂 .
Pewnego dnia pojechaliśmy załatwiać sprawy urzędowe. Przed budynkiem policji drogowej nie ma gdzie zaparkować – przy drodze znak zakazu zatrzymywania się i postoju. Czasu mało, miejsca do parkowania nie ma więc staneliśmy pod tym znakiem. Ja miałem duże obawy ale Rita powiedziała żeby się nie martwić. Byłem przakonany że jak wyjdziemy to za szybą będzie mandat albo koło zablokowane – a tu nic. Co chwilę przejeżdżał policyjny samochód ale nikt nie był zainteresowany żeby mandat wlepić.
W tym samym miejscu była też rejestracja nowych samochodów – wielka sala, tłumy ludzi. Jeszcze rok i z garażu nie będzie można wyjechać bo już będzie korek.
