Trochę się pozmieniało.
Na trasie Warszawa – Doha zamienili samoloty na większe (z A220 na A320). Wielu ludzi narzekało i mieli rację bo lot długi a samolot mały. Teraz jest samolot większy ale za to system rozrywki starszy (słaby). Jakieś dziwne są oznaczenia kiedy kibelek jest wolny – jakoś nie mogłem rozgryźć – 4 strzałki (2 małe, 2 duże, do góry i do dołu) które w różnych kombinacjach świeciły na zielono i czerwono.
Dużo lepiej jest na drugim kierunku – Doha-Kanton. Od bardzo niedawna wprowadzili samoloty A380 – największe pasażerskie samoloty świata. 2 pokłady, ponad 500 pasażerów. Samolot bardzo wygodny z nowoczesnym centrum rozrywki. Nie był do końca wypełniony, obok miałem pusto – można się było wygodniej przespać.
Niżej kilka fotek z samolotu.
W Doha – jak to w Doha – luksusu nie brakuje. Fajne samochody można pooglądać a niektóre wygrać – bo zawsze jest loteria. Los kosztował ostatnio ok. 1000 zł – teraz nie sprawdzałem. Niżej Maclaren.
No i jest miejsce gdzie można coś zjeść. Arabskie jedzenie – bardzo fajne, zupełnie inne od naszego. Mają humus którego nie da się za dużo zjeść – bo ciężki i zieloną sałatkę z jakiejś trawy – też ciężka. No i wiele innych różności.
Zazwyczaj do tego zamawiałem wino ale tym razem usłyszałem magiczne słowo RAMADAN. Kiedyś już to przerabiałem. Jak bym wiedział to bym wybrał inną datę. Tutaj widać różnicę między krajem arabskim a europejskim. Nikt nie pyta pasażerów na lotnisku (międzynarodowym) jakiej są religii, nikt się nie zastanawia że może innowiercowi będzie smutno – RAMADAN i tyle, wszyscy mają się dostosować. Ale jak arab do europy przylatuje to wszyscy mają go szanować, kobiety mają problem że twarz muszą odsłonić przy kontroli paszportowej. Europa się zastanawia czy arabowi nie będzie przykro jak krzyż zobaczy. Jeszcze trochę „uchodźców” to w Polsce też będziemy mieli ramadan.
Jak że Doha to kraj tranzytowy z afryki to też dużo jest murzynów. Śmieszni są, kolorowi, głośni.
Tylko lepiej żeby nie siedzieli obok w samolocie. Jak się wybiera kolejkę do odprawy paszportowej to też lepiej wybrać bez nich – zawsze będą mieli problem i się będą wykłócali. Bagaże mają na ogół przeładowane – przepakowywać nie chcą, płacić za nadbagaż też nie. Mają podejście – jestem królem mojej wioski i zrobię jak mi się podoba.
W Chinach też ich jakoś nie lubią. Zawsze coś kręcą – teraz chyba coś pokombinowali z paszportami bo każdy paszport murzyna kontrolerzy chińscy oglądali pod mikroskopem.



























































































































































































