Świeto zmarłych 2019

W tym roku wypadło 4 kwietnia – myślałem że to święto jest stałe w kalendarzu (naszym kalendarzu w poprzednich latach było 1 kwietnia) ale okazuje się że jest jest ruchome albo (co bardziej oczywiste) związane z kalendarzem chińskim (lunarnym).

Tutaj to w zasadzie nie jest święto zmarłych ale święto sprzątania grobów – ale na jedno wychodzi bo jest to czas wspominania zmarłych. Jak zawsze na groby niesie się coś fajnego dla zmarłych (żeby ich uszczęśliwić).

Oprócz tradycyjnych darów – papierowych pieniędzy i Iphonów – niesie się coś co jest związane ze znakiem tego roku – świnką. Na początku nie skojarzyłem dlaczego w Walmarcie (hipermarkecie) pojawiły się na dziale pieczywa świnki ale szybko okazało się o co chodzi – można to zanieść na grób.

Byliśmy dzisiaj w Ikea w Foshan – zmienił się sposób zamawiania i płatności w sklepiku. Teraz prawie pełna samoobsługa – skanuje się smartphonem duży QR kod na ścianie, otwiera się aplikacja ze wszystkimi produktami z oferty sklepiku – zaznacza sie ilości i potwierdza zamówienie, na ekranie pokazuje sie QR kod który następnie trzeba zeskanować w czytniku (a tym samym realizowana jest płatność) i automatycznie drukowany jest paragon z którym idzie się do stanowiska gdzie jest wydawane jedzenie. Wszystko bardzo proste i intuicyjne a zarazem usprawnia cały proces. Nie ma praktycznie kolejki do odbioru.

Na stacji benzynowej też zmiany – wstawili duży ekran dotykowy na którym pojawiaja się numery dystrybutorów z których jest tankowane paliwo – po zakończeniu tankowania numery (i ikonki dystrybutora na ekranie) staja się aktywne – trzeba dotknąć, wtedy wyskakuje kwota i informacje co było takowane. Następnie trzeba zbliżyć smartphona ze swoim kodem do skanera… i już. Płatność jest realizowana w ułamku sekundy, drukuje się paragon który zabieramy i idziemy do samochodu. Rewelacja – chyba szybciej się nie da. Całość zajęła mi może z 10-15 sekund.

Tajfun HATO

Dawno nie pisałem bo nie było tematu a tu temat przyszedł sam – w środę 23.08 dotarł do Zhongshan fajfun o nazwie Hato.
Ostrzeżenia o nadejściu były podawane przez media i przez wszytkie komunikatory – wyskakiwały okienka na QQ, przychodziły ostrzeżenia na WeChat. Chińczycy bardzo się tajfunów boją kilka dni przed nadejściem wyczuwało się jakieś napięcie.
Szkoły były pozamykane, do nas przyszło zalecenie żeby fabrykę zamknąć. Ja do tego tematu podchodziłem z dystansem bo wiele razy miał tajfun przyjść a to co przychodziło nie różniło się od naszej średniej burzy z silnymi porywami wiatru.
Rano było spokojnie ale około 10 coś się zaczęło dziać i pomyślałem „o ho… nie ma co – trzeba jednak budkę zamknąć”. To była dobra decyzja. Nie wiem czy sam nie za późno wcacałem do domu bo już było nieco niebezpiecznie – latały ogrodzenia i trzeba było bardzo uważać żeby nie poleciały na samochód – jechałem tak, żeby od ogrodzeń oddzielał mnie inny samochód. Drzewa się wywracały, ludzie na skuterach też – wiatr był już całkiem silny.
Jak dojechałem do miejsca gdzie mieszkam to okazało się że nie można wjechać bo powalone drzewo zablokowało dojazd. Na szczęście dojazd z innej strony był jeszcze w tym czasie możliwy – inaczej byłby duży problem gdzie bezpiecznie zaparkować.
Niżej kilka zdjęć z dojazdu do domu.

Jak już bezpiecznie zaparkowałem samochód w garażu podziemnym (też nie najlepsze miejsce bo garaż mógł być zalany – ale nie było innej opcji) pomyślałem sobie że pstryknę kilka zdjęć z okolicy mojego budynku. To jednak nie był najlepszy pomysł – gdzieś blisko coś się odrywało i leciało z nieznanego kierunku. Przypomniałem sobie że umiem biegać i wróciłem do domu.
Niżej kilka zdjęć z okolicy.

Tajfun obserwowałem z balkonu. Na balkonie mam zamocowane kraty – nie podobało mi się to bo zasłaniało widok ale tym razem to nawet dobrze że te kraty były bo z mojego budynku co chwila coś się odrywało (kraty wentylacyjne, jakieś szklane elementy, ) i leciało czasami na duże odległości. Wiało nieźle bo tafle szklane w barierkach nie wytrzymywały pod naporem wiatru i pękały. Niżej kilka zdjęć z ogrodzenia tarasu bezpośrednio przy moim balkonie.

Po wszystkim, jak się już uspokoiło wyszedłem na zewnątrz i zrobiłem kilka fotek.

Co ciekawe, jest już drugi dzień po tajfunie a prawie nic nie jest uprzątnięte – jest przejezdne ale nikt się nie wziął za zabranie połamanych drzew. Jak pytałem chińczyków dlaczego ich władze nic nie robią to absolutnie nikt złego słowa na władzę nie powiedział tylko jeszcze starał się wymyślać usprawiedliwienia. Jedno z usprawiedliwnień jest takie, że w niedzielę (26.08) ma być kolejny tajfun (o nazwie Pakhar) i sprzątną wszytko za jednym razem – zabawne.

QR kody – płacenie smartfonami

Pisałem już o wykorzystaniu QR kodów do wypożyczania rowerów ale to jeszcze nic.

Mają też zastosowanie do płacenia przez smartfony w bardzo prosty sposób. Żeby zapłacić trzeba uruchomić aplikację, zeskanować kod QR produktu (albo QR sprzedawcy) wpisać kwotę i potwierdzić płatność. W ciągu 1-2 sekund sprzedawca na u siebie potwierdzenie. Można też pokazać swój QR kod na smartfonie – wtedy sprzedawca go skanuje i tylko trzeba potwierdzić przelew.

Płacić można wszędzie – supermarkety, bramki na autostradzie, taksówki, rachunki za energię, gaz itp, jedzenie na ulicy. Na kiermaszu przed Chińskim Nowym Rokiem w Foshan też praktycznie każdy stragan miał wywieszone QR kody. Ludzie tylko skanowali i… zapłacone. Żadnych terminali do kart płatniczych, żadnych formalności.

Nie trzeba nosić portfela, pamiętać kodów do karty płatniczej czy czekać aż terminal się połączy z bankiem.

Jest kilka aplikacji do płacenia. Najpopularniejszy jest Alipay – należący do Alibaby (63% transakcji), następny Wechat – należący do Tencent (23% transakcji). Reszta sie praktycznie nie liczy.

Na wechacie jak się kliknie na kontakt to oprócz możliwości połączenia telefonicznego lub wideo jest też opcja „przekaż pieniądze”. Super działa – można między sobą  momentalnie przekazywać kasę.

Według raportów 469 milionów ludzi w Chinach wykorzystywało aplikacje płatnicze w 2016 r.

Co zadziwiające (chociaż na Chińskie warunki nie powinno dziwić) to czas w jakim system został wprowadzony i rozpowszechniony. Jeszcze dwa lata temu tego nie widziałem. Później czasami widać było że ktoś płaci w ten sposób a teraz w kolejce w drogerii wszyscy mają w rękach smartfony – zanim dojdą do kasy to sobie na nich grają.

W tym roku Apple i Samsung weszły do Chin z płatnościami – ale większych szans nie mają. U nich działa to inaczej – smartfony trzeba przykładać do terminala a wtedy urządzenia „się dogadują” i dokonywana jest płatność.

Czytałem że w Polsce Tesco testuje gdzieś możliwość płacenia przez samodzielne skanowanie kodów. Skanery można pobrać przy wejściu lub użyć aplikacji w smartfonie. Może się to uda ale ograniczone to będzie do jednej sieci sklepów.

Tak czy inaczej w Europie to wszystko jeszcze ‚raczkuje’. Co ciekawe panuje też opinia że QR kody… się nie przyjęły.

 

 

Zhongshan centrum

Inaczej niż w Foshan gdzie nie ma jakiegoś określonego centrum (jest tylko Zumiao ze starówką) w Zhongszan jest rozległe centrum przy rzece. Kolorowo – (dużo bardziej niż w Foshan), oświetlone oba brzegi rzeki, mosty, budynki. Fajna spokojna atmosfera, muzyka i dobry klimat. Oczywiście dużo ludzi.

Jest też fajny deptak – ulica zamknięta dla ruchu ze sklepami i centrami handlowymi. Czysto, nastrojowo – podobnie jak w miastach niemieckich.

Pisałem już o tym że w Zongshan jest masa skuterów – może trzeba będzie coś fajnego znaleźć i zakupić.

Mieszkam nie opodal uniwersytetu. Co wieczór rozstawia się tu nocne jedzenie. Proste, tanie i szybkie – bardzo dobre do tego. Jest makaron ryżowy smażony, ryż smażony, masa grilowanych smakołyków, naleśniki, pierogi i różne rzeczy gotowane na głębokim oleju. Tego ostatniego nie jem bo wiem jak się ten olej uzyskuje – ale o tym innym razem.

Teraz Zhongshan

Zhongshan (中山) – jakieś 100 kilometrów na południe od Foshan. Wydawało by się że będzie podobnie – ale nie jest. Bardzo dziwne.


Od razu się czuje że miasto mniejsze i biedniejsze. Za to spokojniejsze i bardziej zadbane. Po za tym tańsze jest prawie wszystko poczynając od cen wynajmu mieszkań a na owocach sprzedawanych przy ulicy kończąc.

Po długich poszukiwaniach wynająłem małe mieszkanie. Znaleźć coś fajnego nie jest łatwo, szczególnie jak się ma wymagania. Chińczycy bardzo niszczą mieszkania, nie dbają o nie. Po roku mieszkanie wygląda jak by ktoś mieszkał 4 lata. Wynajmujący to często ludzie którzy pracują w innych miastach (Shenzen, Zhuhai albo Honkong) a w Zhongshan tylko kupili po kilka mieszkań pod wynajem. W trakcie poszukiwań miałem kilka razy sytuację że wynajmujący nawet nie wiedział gdzie jest jego mieszkanie.

Co się bardzo rzuca w oczy to ogromna ilość skuterów na ulicach – w Foshan prawie nie ma. Wcześniej było więcej ale zaczeli tępić motory i skutery – robili nawet łapanki na ulicach. Podstawiona była ciężarówka i ładowali na nią to co zatrzymali od ludzi z dwóch głównie powodów – brak papierów albo brak prawa jazdy. Wiele było kradzionych i wiele osób jeździ bez uprawnień.

W Zhongshan chcą ograniczyć liczbę skuterów spalinowych – których jest zdecydowanie więcej. Elektryczne nie wymagają rejestracji spalinowe – tak. Cena prostego skutera spalinowego to ok 4 tys yuanów  ale tablica rejestracyjna kosztuje już 8 tys yuanów.  Chyba dobra metoda i zadziała ale kwitnie handel używanymi tablicami więc nie stanie się to za szybko.

Więcej zieleni i czyściej niż w Foshan. Zresztą Zhongshan jest w pierwszej dziesiątce miast w których ludziom żyje się dobrze. Rzeczywiście dbają. Drzewa sadzą, kwiatki podlewają, nowe ulice budują.

Ludzie tutuaj dziwni trochę… Jacyś tacy skryci, nie uśmiechają się. Mniej mówią. Panny też jakieś brzydkie takie…

Niżej trochę zdjęć – kobiety na ulicy palą jakieś rzeczy, kadzidełka, składają żywność – owoce, mięso itp. To takie czarownice – spotkać się z tym można praktycznie w każdym mieście i to na północy jak i na południu Chin. Można przez nie nawiązać kontakt ze zmarłym albo poprawić swoją przyszłość lub rozwiązać jakiś problem. Zawsze palą na rozdrożu dróg.

A to już najbliższa okolica – niestety zdjęcia z komórki nie najlepszej jakości.

Spożywczo

Kontynuacja blogu „http://wojiaogeorge.blox.pl/”

Nic jeszcze nie było o spożywce – więc nadrabiam, bo jest inaczej niż u nas więc jest o czym pisać.

Zacznę od serów i masła bo to nowość w Chinach – jeszcze pół roku temu (może nieco więcej) nie można było kupić w supermarkecie ani masła ani serów – Chińczycy tego nie używają. Ale teraz się zmieniło. Co prawda bardzo drogo, ale jest.

Poniżej zdjęcia z cenami –  ceny Chińskie trzeba podzielić na 2 to będą złotówki.

20141109_101044
Sery

20141109_101101
Masło

Opakowania po 200 g.

Drogo, jak nie wiadomo co…

Ponieważ od jakiegoś czasu robimy zakupy w Metro (takie nasze Makro) odkryliśmy (z niedowierzaniem) że zamiast płacić 30 -40 RMB za 200 gram można kupić 3 kg za… 72 RMB! Niesamowite… Taniej niż w Polsce!

20141104_160034
Ser 3kg

Ser całkiem duży ale idzie szybko 🙂

 

Niżej zdjęcia z supermarketu – Walmart (wielka międzynarodowa sieć – nie wiem dlaczego nie ma w Polsce).

Uwaga: w Chinach ceny podaje się za pół kilo.

20141109_101650
Marchewka

Trzeba przyznać, że marchew mają większą…

20141109_101653
Duża marchew

Wszystko świeże, jeszcze pływa.. duży wybór zółwi..

20141027_140055
Żółwie

i krabów…

20141030_193242
Kraby 1

20141109_101741
Kraby 2

20141109_101707
Żółwie

no i ryb…

20141109_101714
Ryby

Są i grzyby – trochę inne niż nasze

20141109_101955
Grzyby 1

20141027_183427
Grzyby 2

to już po przgotowaniu… niezłe 🙂

20141027_191021
Grzyby gotowe

Następna ciekawostka, wybór jajek wielki – od klasycznych do czarnych albo w jakiejś błotnistej skorupie (podobno rarytasy 😉 ). Tak czy inaczej jest nie zrozumiałe że jajka nie są trzymane w zimnym. Na ulicy też sprzedają – ponad 30 stopni zazwyczaj. Jakoś nie słyszałem o masowych zatruciach salmonellą… dziwne…

20141109_101817
Jajka 1

20141109_101833
Jajka 2

20141109_101901
Jajka 3

20141109_102054

Kilka zdjęć z rynku.

20141109_105732
Market 1

20141109_105726
Market 2

20141109_105740
Market 3

20141116_075436
Market 4

20141116_075440
Market 5

20141116_080017
Market 6

20141116_080053
Market 7

20141116_080857
Market 8

20141116_081056
Market 9

Bardzo dobre kasztany… (chociaż trochę suche).

20141116_081307 20141116_081309

To jeszcze nie wszystko.

Ponieważ zaczęła się jesien/zima (trudno odróżnić ale temperatura 16 stopni)  rozpoczął się sezon na psy. Psie mięso jest podobno rozgrzewające. Mam zdjęcie z targu ze stoiska gdzie sprzedają psy – nie zamieszczam bo to nie jest fajny widok ( na życzenie prześlę). Tak czy inaczej ruch na stoisku duży…

W lokalnej telewizji są materiały o porwaniach (kradzieżach) psów – zwłaszcza dużych. Tak więc nie jest to dobry okres dla właścicieli psów…

Jest internet!

Okazuje się że można!

Chyba za dużo narzekałem na ograniczenia w użytkowaniu internetu – google nie działa, youtube – nie działa, dropbox – nie działa… pozostałe strony albo otwierają się wolno albo wcale…

Tak czy inaczej, Rita dowiedziała się jak zrobić żeby działało. Jak powiedziała – w Chinach jak są regulacje to są i ‚antyregulacje’. Dobrze że duch w Chińskim narodzie nie ginie i zawsze coś wymyślą.

Na marginesie – w Chinach informacje uzyskuje się od znajomych (nie z internetu). Jak kilku znajomych powie, że się nie da – to się nie da. 🙂 Jak coś się da – to powiedzą.

Moje poprzednie metody ‚oszukiwania’ internetu zawiodły – nie mogłem już się przebić przez tak zwany „Chiński Mur”. Niektórzy wykupują (nawet nie drogo) dostęp do VPN i też podobno im działa – ale to rozwiązanie jest za darmo 🙂

Mały programik – a tyle radości 🙂

 

Nadrobiłem zaległości w udostępnianych zdjęciach i już jestem na bieżąco.

 

Z facebooka i tak mało korzystam – po za tym niektórzy „mnie nie dodali” (pozdrawiam Kamilę 🙂 ).

 

Ponieważ niektórzy (wiadomo kto 🙂 ) rozpowszechniają plotki jakobym w Chinach tylko spał, pił piwo a Chińskiego się nie uczył – zamieszczam poniżej link do mojej pierwszej Chińskiej czytanki.

https://drive.google.com/file/d/0BwWIv_grDhXhNDFLdGFhUEtMemc/view?usp=sharing

Chiński nie jest trudny – wystarczy tylko znaleźć kogoś kto zrozumie co się mówi – a populacja duża 🙂