Jest internet!

Okazuje się że można!

Chyba za dużo narzekałem na ograniczenia w użytkowaniu internetu – google nie działa, youtube – nie działa, dropbox – nie działa… pozostałe strony albo otwierają się wolno albo wcale…

Tak czy inaczej, Rita dowiedziała się jak zrobić żeby działało. Jak powiedziała – w Chinach jak są regulacje to są i ‚antyregulacje’. Dobrze że duch w Chińskim narodzie nie ginie i zawsze coś wymyślą.

Na marginesie – w Chinach informacje uzyskuje się od znajomych (nie z internetu). Jak kilku znajomych powie, że się nie da – to się nie da. 🙂 Jak coś się da – to powiedzą.

Moje poprzednie metody ‚oszukiwania’ internetu zawiodły – nie mogłem już się przebić przez tak zwany „Chiński Mur”. Niektórzy wykupują (nawet nie drogo) dostęp do VPN i też podobno im działa – ale to rozwiązanie jest za darmo 🙂

Mały programik – a tyle radości 🙂

 

Nadrobiłem zaległości w udostępnianych zdjęciach i już jestem na bieżąco.

 

Z facebooka i tak mało korzystam – po za tym niektórzy „mnie nie dodali” (pozdrawiam Kamilę 🙂 ).

 

Ponieważ niektórzy (wiadomo kto 🙂 ) rozpowszechniają plotki jakobym w Chinach tylko spał, pił piwo a Chińskiego się nie uczył – zamieszczam poniżej link do mojej pierwszej Chińskiej czytanki.

https://drive.google.com/file/d/0BwWIv_grDhXhNDFLdGFhUEtMemc/view?usp=sharing

Chiński nie jest trudny – wystarczy tylko znaleźć kogoś kto zrozumie co się mówi – a populacja duża 🙂